konstelacje fot.karolina-wolf

Środek tygodnia, środek wakacji, piękna pogoda i prawie pełna sala Teatru Polonia w Warszawie. W czasie kiedy większość teatrów robi sobie urlop, u Krystyny Jandy spektakle odgrywane są codziennie. Jednym z nich są Konstelacje młodego brytyjskiego dramatopisarza Nicka Payna, w reżyserii Adama Sajmuka.

 

Historia Marianne i Rolanda rozpoczyna się od mało wyrafinowanego podrywu przy grillu. Marianne odkrywa przed Rolandem sekret wiążący się z polizaniem własnego łokcia. Otóż skrywa on w sobie tajemnicę nieśmiertelności. Gdy się uda go polizać można żyć, żyć i żyć. Roland, bardziej niż nieśmiertelnością, jest zainteresowany samą Marianne.

 

Ale to tylko jedna z wersji tej historii. Przecież Roland wcale nie musiał zainteresować się Marianne, a w ogóle to mógł mieć dziewczynę, albo żonę. A Marianne w ogóle nie musiała pojawiać się na tym grillu. Autor sztuki, Nick Payne, zainspirował się teorią wielu światów Hugh Everetta. Zgodnie z nią, wszystko, co może się zdarzyć, zdarza się w jednym z nieskończenie wielu równoległych światów. I to te równoległe światy widzimy w Konstelacjach. Każde wydarzenie z życia Rolanda i Marianne przedstawiane jest w kilku różnych wersjach, różniących się wypowiadanymi kwestiami, emocjami, niektórymi szczegółami z życia.

 

I tu wielki ukłon dla aktorów grających w spektaklu. Maria Seweryn i Grzegorz Małecki są bardzo ekspresyjni i świetnie przechodzą z jednego nastroju w drugi. Ich role potrafią śmieszyć do łez, a chwilę potem wyciskać łzy wzruszenia. Tak więc do teatru polecam zabrać paczkę chusteczek, nie polecam stosowania ciemnego eyelinera.

 

Do tej feerii emocji świetnie sprawdza się minimalistyczna scenografia Katarzyny Adamczyk. Cały wystrój sceny to wielki żyrandol z mnóstwem żarówek i dwie mobilne ściany z lustrami. To plus światło wystarczy żeby akcja toczyła się w wielu lokalizacjach i widz nie miał wątpliwości kiedy zmienia się miejsce akcji.

 

Konstelacje to sztuka dynamiczna, pełna zwrotów akcji, nie ma w niej niepotrzebnych dłużyzn za to jest mnóstwo humoru i inteligentnych dialogów. A zatem, jeżeli macie ochotę na interesującą historię, świetną grę aktorską i muzykę na żywo – serdecznie polecam Konstelacje w Polonii.

 

Dostępna kultura

 

Oprócz tego, że Teatr Polonia w wakacje nie odpoczywa tylko wystawia świetne sztuki to jeszcze robi bardzo atrakcyjne promocje na bilety. W ramach promocji na dwa bilety w cenie jednego, za jeden bilet zapłaciłam szokujące 22,50zł. Co prawda, tak tanie miejsca były w tylnych rzędach i do tego z boku, ale widownia ma na tyle duży spadek, że z każdego miejsca doskonale widać scenę, więc nawet najtańsze miejsca są bardzo dobrymi miejscami. Tak więc nie ma żadnych wymówek!

konstelacje teatr polonia

Tanio, że szok!

*** zdjęcie z miniatury pochodzi ze strony Teatru Polonia

0
  • 0

    Dawno nie byłam w teatrze :)
    Ciekawy pomysł na nieśmiertelność :) Szkoda, że nie da się tak rzeczywiście :)

    • Natalia Szcześniak
      0

      ja cały czas próbuję z tym łokciem i nie tracę nadziei 😉

  • 0

    Az wstyd się przyznać, kiedy ostatnio bylam w teatrze. Warto korzystać szczególnie jeśli są promocje. :)

    • Natalia Szcześniak
      0

      Żeby nie było wstyd się przyznawać to najlepiej pójść i mówić, że się było niedawno 😉

  • tekstykultury.pl
    0

    Faktycznie bardzo tanie bilety! U mnie w Teatrze Polskim najtańsze są chyba po 28 złotych, ale to z tyłu strasznie.
    I oczywiście w wakacje wszystkie teatry pozamykane. Chciałam się wybrać, bo 2 miesiące wolnego i tak dalej, ale nie. Capitol otworzyli na sierpień, ale żadnego sensownego spektaklu nie grają – we wrześniu z resztą też nie. A potem jest narzekanie, że ludzie do teatru nie chodzą.

    • Natalia Szcześniak
      0

      W Warszawie chyba Polonia jako pierwszy teatr była otwarta w wakacje, teraz jest kilka prywatnych, do których można pójść. I bardzo fajnie, bo wakacje to taki okres w roku, kiedy sporo ludzi ma czas na takie rozrywki (dłuższe wieczory, ładna pogoda, urlopy sprzyjają wieczornemu wyjściu na miasto).