dzień 8 - pojazd - panda służy zamaskowaniu tego, ze za bardzo nie umiem kół :P

Nadszedł czas małego podsumowania mojego wyzwania rysunkowego, które zaczęłam 1 lutego. Dziś wszystkie rysunki udostępniam do pobrania. Więcej o tym jak to wyzwanie miało wyglądać piszę w entuzjastycznym wpisie, który można przeczytać klikając tutaj.

No cóż, zamiast 25 rysunków udało mi się zrobić 10. Uważam, że to niezły wynik, prawie połowa, a do tego wszystkie w miarę udane 😉

Dlaczego nie udało mi się zrobić 25 rysunków? Okazało się, że systematyczność to nie jest moja domena. Okazało się, że dziennie poświęcałam na rysowanie ponad 2 godziny i przez to mój dzień drastycznie się skrócił i nie miałam czasu na inne rzeczy. Po kilku dniach zaczęłam traktować rysowanie jako przymus, a nie o to miało w tym chodzić.  Poza tym tematy, które w założeniu miały mi pomóc w uzyskaniu systematyczności i w nauczeniu się malowania markerami, niepotrzebnie mnie ograniczały.

Jaki z tego wniosek? Niepotrzebnie starałam się narzucić sobie ramy na coś, co miało być przyjemnością :) Czyli następnym razem po prostu – nic na siłę.

Czy uważam, że stawianie sobie takich wyzwań jest bez sensu? Nie. Taka metoda jest świetna, kiedy na horyzoncie jest wyraźny cel. Sama korzystałam z takiego systemu „wyzwaniowego” dwa razy kiedy dostawałam się na studia. Za pierwszym razem kiedy przygotowywałam się do egzaminu na studia architektoniczne wypisałam sobie kilkaset tematów i twardo robiłam nawet po kilka dziennie. To sprawiło, że bardzo rozwinęłam swoją wyobraźnię i wiele tematów „pod egzamin” po prostu potrafiłam narysować bez zastanawiania się, co ma być na rysunku – a w egzaminie na architekturę właśnie o to chodzi – ilustrowanie na czas. Drugi raz był też jak dostawałam się na studia, tylko tym razem na ASP – podejście wyzwaniowe było wręcz koniecznością 😉 Zdecydowałam się na złożenie teczki 2 tygodnie przed terminem składania, więc 1 rysunek w dużym formacie dziennie był koniecznością żeby zapełnić czymś tę teczkę. Podobna technika motywacji pomogła mi też podczas pisania pracy magisterskiej. Postanowiłam pisać 4 strony tekstu dziennie (temat był już wybadany i miałam górę notatek, więc nie zaczynałam zupełnie od zera) – po jakiś 2 tygodniach miałam dużą część pracy za sobą, a pisanie stało się naturalną czynnością.

Jednak wyzwania jako sposób na spędzenie wolnego czasu to pomysł zupełnie chybiony. 😉

 

Niezależnie od wyników udostępniam wszystkie 10 rysunków, które udało mi się zrobić między 1 a 10 lutego :) Wrzucam je w wyższej niż zazwyczaj jakości, możecie je sobie ściągać i drukować, możecie wykorzystać je do nadruku na koszulkę, o którym jest ostatni wpis DIYwykorzystać do kolaży, czegokolwiek. Oczywiście wszystko w granicach działalności niekomercyjnej, jeżeli chcecie wykorzystac rysunki na swoich blogach i stronach – bardzo proszę o podpisanie autora i link do mojego bloga. 

dzień 1 – autoportret

dzień 2 – zwierzę – wiewiór

dzień 3 - jedzenie

dzień 3 – jedzenie

dzień 4 - rypcie, "Gdzie jest Nemo?"

dzień 4 – rypcie, „Gdzie jest Nemo?”

dzień 5 - krajobraz - u mnie wyspa Pitcairn

dzień 5 – krajobraz – u mnie wyspa Pitcairn, o którym napisałam też dość obszerny wpis LINK

dzień 6 - bazgroły

dzień 6 – bazgroły

dzień 7 – ilustracja książki, tutaj ilustracja do szwedzkich kryminałów Lizy Marklund, o których pisałam TUTAJ

dzień 8 – pojazd – panda służy zamaskowaniu tego, ze za bardzo nie umiem kół :P

dzień 9 – bohater filmowy – oczywiście chdzi o przesłodkiego BB8! Więcej o najnowszych Gwiezdnych Wojnach pod tym linkiem.

 

SAMSUNG CSC

Dzień 10 – miasto – ulica w Hong Kongu

2+